"Sztuka rozmowy"

„Sztuka rozmowy” – pod takim hasłem 5 grudnia w Filharmonii Podkarpackiej im. Artura Malawskiego w Rzeszowie odbyło się spotkanie z prof. Jerzym Bralczykiem i Michałem Ogórkiem, które prowadził dziennikarz i poeta, czterokrotnie nominowany do nagrody Literackiej Nike, Wojciech Bonowicz. Spotkanie zrealizowane zostało we współpracy z „Tygodnikiem Powszechnym” oraz Fundacja Tygodnika Powszechnego.

Profesor Jerzy Bralczyk wystąpił w Filharmonii Podkarpackiej ze swoim wieloletnim przyjacielem oraz partnerem do rozmów przed publicznością, felietonistą i satyrykiem, Michałem Ogórkiem, z którym, jak sam mówi – „nagadał” już kilka książek. Wieloletnia znajomość, wspólne podróżowanie, współpraca nad kolejnymi publikacjami, zawsze owocują świetnym porozumieniem na scenie i tym razem nie było inaczej. W trakcie wystąpienia nie zdarzył się moment zawahania czy ciszy pomiędzy ostatnim zdaniem profesora Bralczyka, a pierwszym Michała Ogórka i na odwrót. Panowie są niewątpliwie zgranym duetem, dobrze przygotowanym na każdą sytuację jaka może wyniknąć ze spontanicznej rozmowy.

Profesor Bralczyk otworzył debatę krótkim wykładem obfitującym w cytaty z klasyków. Mówił o tym, że prawdziwa rozmowa musi być spontaniczna, musi być swobodą, żeby była przyjemnością. Opowiedział o tym, jak rozmowa ewaluowała na przestrzeni wieków, o tym skąd wziął się „small talk”, który współcześni niesłusznie uważają za swój wynalazek, oraz o tym, że nie ważne jak się mówi, ale ważne co.

Na pytanie: – czy sztuki rozmowy można się nauczyć? – profesor Bralczyk odpowiedział, że stosowanie pewnych chwytów, retoryki, erystyki, innymi słowy pokaz zręczności językowej, jest niczym innym jak próbą udowodnienia naszej racji, a powinniśmy przekonywać rozmówcę nie sztuczkami, ale właśnie racjami. Ubolewał też nad tym, że najchętniej oceniamy kłócące się osoby, na przykład polityków, którym poświęcono wiele uwagi podczas spotkania, na podstawie ich zręcznego posługiwania się językiem. Wierzymy tym, którzy lepiej mówią, a nie tym, którzy mówią merytorycznie. Ludzie wyszkoleni w mowach zawładnęli naszymi umysłami, a efekty mogą być wręcz groteskowe, ponieważ ludzie, którzy nauczyli się zręcznie mówić, nie mogą się oprzeć pokusie i chcąc się pochwalić nowo nabytą umiejętnością, natychmiast demonstrują to, czego się nauczyli.

Michał Ogórek opowiadał o sztuce robienia wywiadów, o bardzo indywidualnych oraz charakterystycznych metodach ich przeprowadzania, przyznając szczerze, że kobiety robią to lepiej. Wymienił dwie mistrzynie dziennikarstwa – Orianę Fallaci oraz Teresę Torańską. Fallaci, włoska dziennikarka, przeprowadziła liczne wywiady z cieszącymi się niesławą przywódcami wielu państw oraz ważnymi osobowościami żyjącymi w jej czasach: Indirą Ghandi, Henry Kissingerem, ajatollahem Chomeinim czy Muammarem al-Kadafim. Styl dziennikarki był bardzo specyficzny, na każdy wywiad szła jak na wojnę. Natomiast Teresa Torańska nigdy nie polemizowała ze swoimi rozmówcami, udając, że wszystko przyjmuje za prawdę i dopiero gdy rozmówcy wyczerpywali zapas kłamstw, mylnie oceniając, że nie ma z jej strony oporu, włączała nagrywanie. W ten sposób dowiadywała się tego, co ją najbardziej interesowało.

Wojciech Bonowicz wspomniał przy okazji omawiania sztuki prowadzenia wywiadów o tym, że prowadzenie dialogu np. z Jurkiem Owsiakiem jest niemożliwe, ponieważ temu rozmówcy nie da się przerwać, ani nie da się wtrącić w jego wypowiedź, co czyni z wywiadu „monolog-wodospad”. Profesor Bralczyk z rozbrajającą szczerością odpowiedział na pytanie, dlaczego tak bardzo lubimy mówić o sobie, nie okazując zainteresowania rozmówcy: – Najchętniej mówimy o sobie, bo na tym się najlepiej znamy, twierdzi Profesor. Nie zabrakło też porad praktycznych, na pytanie zadane przez publiczność: -Jak kulturalnie zakończyć rozmowę, profesor Bralczyk zalecał wypowiedzenie zdania, którym sam się posługuje w takich sytuacjach: – Dobrze nam się rozmawia… – To jest, według Profesora, magiczne zdanie, po którym rozmówca powinien się domyśleć, że to już koniec pogawędki.

Panowie mówili nie tylko o sztuce mówienia, ale również o sztuce słuchania, która od pewnego czasu wydaje się przynosić ujmę. Tu znów padło wiele odniesień do polityków, którzy przychodzą do studia telewizyjnego nie po to, żeby rozmawiać, tylko, aby powiedzieć to, co zleciła im ich partia. Uczestnicy debaty zgodzili się, że o wiele lepiej mówi się w radiu niż w telewizji, choćby dlatego, że w radiu ich nie widać…

Po spotkaniu profesor Jerzy Bralczyk i Michał Ogórek przez godzinę podpisywali swoje książki, a chętni do zdobycia autografu i zrobienia sobie pamiątkowego zdjęcia utworzyli kolejkę tak długą, jakiej mury Filharmonii dawno nie widziały.